Iza Żabicka

Izabela Żabicka – na co dzień urzędnik w Gminie Osina, Radna Powiatu Goleniowskiego, kobieta prowadząca dom, a także osoba o wielkiej pasji. Osoba, która swoją postawą zaszczepia zamiłowanie do aktywnych form tanecznego wypoczynku nie tylko mieszkankom miast, ale głównie mieszkańcom terenów wiejskich. Miałam przyjemność spotkać się z Izą przy kawie w jej ciepłym mieszkaniu i dowiedzieć się między innymi….

Irmina Łachacz: Kim jesteś?

Izabela Żabicka: Jestem kobietą, działaczem, matką, samorządowcem. Jestem człowiekiem, który lubi ludzi. Uwielbiam spotykać się z nimi, robić coś z nimi i dla nich. Czerpię energię z bycia wśród ludzi. I nie ma znaczenia czy jest to kontakt w pracy, w urzędzie, czy podczas działań na terenach wiejskich, albo podczas zajęć Zumby. Ta energia od ludzi płynie do mnie i to mi dodaje mocy.

I.Ł.: Od zawsze byłaś działaczem i aktywistką?

I.Ż.: Zawsze angażowałam się w różne projekty.  W szkole średniej był taniec towarzyski, później poznałam fitness i Zumbę. Zawsze chciałam obcować w kręgach tanecznych, chciałam być choreografem. Niestety nie udało się to i jestem geodetą i budowlańcem, więc trochę odbiegłam od tematu (dodaje z uśmiechem). Ale jest to fajny sposób przestrzennego patrzenia na życie. Nie tylko z perspektywy jednego miejsca, stołu czy biurka. Dzięki temu mam szeroki wachlarz zainteresowań. Zumba bardzo otworzyła mi oczy – jak taka forma aktywności może łączyć pokolenia, działać w miejscach, w których ludzie zapomnieli, jaki jest sens współdziałania. Jeździłam do mieszkańców różnych sołectw, rozmawiałam z nimi i zachęcałam do wspólnego działania i zabawy, aż doprowadziłam do sytuacji, w której ludzie widząc mnie uśmiechają się i myślą o dobrej zabawie, aktywności i tańcach. To jest rewelacyjny sposób na życie, pozwalający na rozładowanie emocji oraz napięcia. (więcej…)

Więcej

Janina Ambroszczak

Pani Janina Ambroszczak skromna kobieta o niezwykłych zdolnościach i dużych pokładach cierpliwości. Mieszka w Przytulnym mieszkaniu w Czarnogłowach. Usiadłyśmy w ogrodzie przy herbacie w towarzystwie kota. Cisza i spokój otoczenia nadał miejscu spotkania magiczną atmosferę.

Irmina Łachacz: Skąd Pani pochodzi?

Janina Androszczak: Pochodzę z małej miejscowości obok Nowogardu – Jarchlina. Przyjechałam tu do Czarnogłów w 1971 roku, do mamy po śmierci mojego ojca. Tu poznałam męża i zostałam. Przeżyliśmy razem 31 lat i mamy fantastyczną czwórkę dzieci.

I. Ł.: Czym się Pani zajmuje, na co dzień?

J. A.: Obecnie jestem na emeryturze i pomagam zajmować się osobą niepełnosprawną. A poza pracą dłubię na szydełku albo robię na drutach.

I. Ł.: Jak długo robi Pani na szydełku?

J. A.: Od czwartej klasy szkoły podstawowej. Nauczyłam się od starszej ode mnie koleżanki. Ona robiła obrus na szydełku i bardzo mi się spodobało. Powiedziałam tacie żeby kupił mi szydełko i nici – niby były potrzebne do szkoły, trochę go oszukałam (dodaje ze śmiechem). Kupił mi szydełko, nici, i  zaczęłam robić. Przyglądałam się jej pracy i w jaki sposób szydełkuje. W końcu koleżanka wytłumaczyła mi jak zaczynać, a jak kończyć i poszło. Inne wzory to już z książeczek i gazetek. Tak samo było z drutami. W szkole nauczyłam się jak robić prawe i lewe oczka, a wzory to już sama. Trochę mi pomogła mama, kiedy tu przyjechałam, wytłumaczyła to, czego nie wiedziałam. (więcej…)

Więcej

Marlena Mełech

Pani Marlena Mełech, uśmiechnięta, skromna, otwarta kobieta z ogromnym sercem dla dzieci. Szczęśliwa matka i nauczycielka w przedszkolu oraz w świetlicy środowiskowej. Słyszałam dużo o jej zaangażowaniu w realizację działań dla najmłodszych i chciałam poznać Panią Marlenę osobiście.

Irmina Łachacz: Skąd Pani Pochodzi.

Marlena Mełech: Pochodzę z Rożnowa. Pracuję od dwóch lat w przedszkolu w Maszewie. Młodo wyszłam za mąż, bo mając 18 lat urodziłam dziecko. Odkąd pamiętam chciałam być nauczycielką i  pracować z małymi dziećmi. Ale życie potoczyło się trochę inaczej. Zaczęłam od drugiej strony – od rodziny i pracy by w tamtym momencie móc pozwolić sobie na realizację marzeń i pasji. Skończyłam moje wymarzone studia i dostałam się do pracy do przedszkola. Uwielbiam wszelkie działania i  wydarzenia związane z dziećmi, w tym organizacja i przygotowywanie zabaw dla dzieci np. Dzień Dziecka. Ja zawsze byłam i jestem chętna do działania. Staramy się robić jak najwięcej swoimi siłami. Często pozyskujemy sponsorów.

I. Ł.: Gdzie najczęściej Pani działa?

M. M.: Głównie u mnie w sołectwie. Jestem w Radzie Sołeckiej i staram się wspierać Panią Sołtys. W Tarnowie jestem opiekunem na świetlicy i z panią Wioletą też cały czas coś robimy dla dzieci. Czy to jasełka w świetlicy, czy dzień dziecka. Bawimy się, gotujemy. (więcej…)

Więcej

Jacek Jancelewicz

Jacek Jancelewicz niesamowicie uzdolniony człowiek. Skromny, cierpliwy z niezwykłym darem opowiadania o swojej pasji. Spotkałam się z Panem Jackiem w Żółwiej Błoci i dowiedziałam się bardzo wielu fascynujących rzeczy.

Irmina Łachacz: Panie Jacku, od kiedy Pan rzeźbi?

Jacek Jancelewicz: Od wielu, bardzo wielu lat. Praktycznie od IV klasy podstawówki.

I. Ł.: Co było inspiracją, impulsem do tworzenia w drewnie?

J. J.: Dom Kultury w Goleniowie, gdzie mieszkałem. Do pracowni rzeźbiarskiej zaciągnął mnie mój brat Jarek, który był już tam w grupie starszych rzeźbiarzy. To była pracownia rzeźbiarska „Korniki” prowadzona przez naszego mistrza, wspaniałego rzeźbiarza św. pamięci Stanisława Szulca. Tam były początki, pierwsze kroki z dłutami i „wgryzaniem” się w drewno. Pracownia prężnie wówczas działała i bardzo dużo młodych ludzi przewijało się przez Dom Kultury. Było to miejsce gdzie można było ciekawie i twórczo spędzić czas. I tak w pracowni rzeźbiarskiej spędziłem około 6 lat. Jestem bardzo wdzięczny mojemu mistrzowi, że zaszczepił mi tą pasję.

(więcej…)

Więcej

Beata Lemańska

Czarnogłowy – wieś w Gminie Przybiernów. Pani Beata przywitała mnie z uśmiechem, zaprosiła do siebie do domu, w którym wyczuwa się twórczego ducha. Usiadłyśmy w salonie, a pani Beata rozpoczęła opowieść….

Beata Lemańska: Witraż? Z koleżankami miałyśmy swoją grupę „wesołe kumochy” gdzie podczas spotkań wymieniałyśmy się pracami. Z witrażem zaczęło się, gdy byłam mała. W Szczecinie na ulicy Koński Kierat, znajdowała się pracownia witrażu. Były tam wystawione witraże, a obok było widać jak ludzie tworzą swoje prace. Mogłam tak stać godzinami z nosem wlepionym w szybę i obserwować. Tata się niecierpliwił, bo załatwił swoje sprawy i chciał jak najszybciej wracać do domu. Wówczas mogłam tylko marzyć o nauce tworzenia witrażu, o wszystkich tych kursach, szkle, maszynach. Po latach pojechałam z mężem do galerii Galaxy, tam wystawiały się różne szkoły ze swoimi pracami zachęcając dzieci do zapisywania się na zajęcia pozalekcyjne. Tam po raz pierwszy spotkałam Panią Halinkę, która prowadziła pracownię witrażu na ulicy Hożej dla młodzieży i nauczycieli. Zaprzyjaźniłyśmy się z Panią Halinką, a kurs z miesiąca przedłużył się do pół roku. To był cudowny czas. Później kupiłam swoją pierwszą maszynę, pierwszy nóż i stanęłam oko w oko z zadaniem. Tu się zaczęły schody, bo przecież ja zamiast nabierać doświadczeń na rzeczach prostych, to od razu chciałam tworzyć dzieła sztuki. Szkło to nie papier, nie zawsze można od razu uzyskać odpowiedni kształt. Uczyłam się, robiłam, robiłam, a prace często sprzedawałam. Nie lubię robić rzeczy małych, jak robić to coś konkretnego np.: drzwi czy okna. Witraż jest moją pasją, hobby. Swoje umiejętności wykorzystałam w życiu zawodowym. Pracując w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Policach, prowadziłam pracownię szkła artystycznego gdzie uczyłam witrażu i fusingu (łączenie w wysokiej temperaturze szkieł o różnych kształtach, kolorach i gatunkach), tworząc biżuterię oraz elementy dekoracyjne. W 2017 roku zamieszkałam we wsi Czarnogłowy.

(więcej…)

Więcej

Rozstrzygnięcie konkursu na artykuł do „Wieści z Bezdroży” – edycja 5

Rozstrzygnięcie konkursu na artykuł do „Wieści z Bezdroży” – edycja 5

Komisja w składzie:

Przewodniczący Komisji: Redaktor naczelny – Paweł Palica
p.o. Dyrektora biura LGD – Łukasz Wójcik
Wiceprezes Zarządu – Krzysztof Górecki

przyznała nagrody zgodnie z zasadami określonymi w regulaminie konkursu, następującym osobom:

I miejsce – Magdalena Cieśla – za artykuł „Na kolei”
II miejsce – Krystyna Jelińska – za artykuł „Żyć w zgodzie z naturą”

Wszystkim laureatom serdecznie gratulujemy.

Więcej

Jacek Jankowski

Jacek Jankowski sołtys wsi Długołęka, prezes Stowarzyszenia Jutrzenka, mąż i ojciec, społecznik, który nie potrafi usiedzieć w miejscu i przejść obojętnie obok potrzebujących.  Z Panem Jackiem spotkałam się przy okazji wydarzenia, które zorganizował – „100 drzewek z okazji 100-lecia Odzyskania Niepodległości”.

Irmina Łachacz: Panie Jacku od czego się zaczęło pana zaangażowanie w życie społeczności lokalnej?

J.J.: To był przypadek, chociaż mówi się, że przypadków nie ma. Około 8 lat temu wróciłem z zagranicy i zobaczyłem mężczyznę robiącego zdjęcia budynkowi, który niegdyś był ruiną, a obecnie jest świetlicą. Podszedłem i zapytałem o co chodzi. Powiedział, że budynek będzie szykowany pod sprzedaż. W sumie ostatni budynek i działka, która mogłaby być jakoś zagospodarowana na potrzeby mieszkańców. Zacząłem koło tego chodzić. Budynek był w ruinie, zapadnięty dach, teren zarośnięty, wszędzie pełno gruzu i śmieci (łącznie wywieźliśmy około 30 przyczep gruzu i śmieci). Tak się zaczęło…

Zaangażowałem się w działalność stowarzyszenia „Jutrzenka”. Wówczas działało ono 2-3 lata. W Stowarzyszeniu dość prężnie działamy. W każdym roku udaje nam się pozyskać trochę środków pieniężnych na różne działania. Składamy wnioski między innymi w otwartych konkursach ogłoszonych przez gminę Nowogard, a także udało nam się pozyskać dofinansowanie z Fundacji PZU. W tym roku nie składałem wniosków, nie miałem czasu- pochłania mnie praca na budowie domu.

(więcej…)

Więcej

Susza – warunki pomocy finansowej

Susza – warunki pomocy finansowej

Rolnicy, którzy mają oszacowane przez komisje szkody w uprawach rolnych spowodowane wystąpieniem w 2018 r. suszy lub powodzi będą mogli ubiegać się w powiatowych biurach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o pomoc w formie dotacji na powierzchnię upraw, w których szkody wynoszą co najmniej 30 proc.

Zgodnie z rozporządzeniem  Rady Ministrów z dnia 31 lipca 2018 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie szczegółowego zakresu i sposobów realizacji niektórych zadań Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (Dz.U. poz. 1483)  dotacja będzie udzielna: (więcej…)

Więcej

Krystyna Huisman

Krystyna Huisman – kolekcjonerka naparstków, podróżniczka, artystyczna dusza. Spotkałyśmy się w domu Pani Krystyny przepełnionym ciepłem, spokojem, piękną przestrzenią i otoczeniem natury.

Krystyna Huisman: To jest oryginalny naparstek ze Stanów Zjednoczonych, dostałam od koleżanki, unikalny, wykonany przez rodowitych mieszkańców Alaski. Mam ich tu bardzo dużo, z różnych miejsc Europy. Tu są z Polski, tu są z napisami, tu metalowe, tu ręcznie robione, Holandia, Skandynawia. Staram się układać krajami, ale nie do końca mi to wychodzi (dodaje z uśmiechem).

Irmina Łachacz: Ma Pani genialne półki na naparstki.

K.H.: Te półki dostałam od mojego brata, który jest stolarzem w Swarzędzu. Kolekcja się rozrastała i już nie miałam miejsca. Ale nie przewidział, że będę miała też takie wysokie, które się tu nie zmieszczą. Dlatego stoją na górze.

I.Ł.: Jak Pani Tu Trafiła?

K.H.:  Urodziłam się w Maszewie. I mieszkam tu z moim mężem Holendrem.

I.Ł.: Od czego zaczęło się zbieranie naparstków? Jak zgromadziła Pani kolekcję? Gdzie był start? (więcej…)

Więcej